„Kto ma czosnek nie boi się trucizny”

Na początku mojej blogerskiej przygody chciałabym przedstawić Wam niezwykłą roślinę.

Czosnek pospolity, we własnej osobie !
Pewnie wielu myśli sobie teraz, że przecież dobrze wie jak wygląda, czy pachnie.
Chciałabym jednak spróbować pokazać go z nieco innej, zdrowotnej perspektywy i zachęcić do częstszego sięgania po ten produkt. Mam nadzieję, że chociaż jeden z niżej wymienionych faktów będzie dla Was nowością i powodem, dla którego bez wahania sięgniecie po tego
 „odstraszacza wampirów”
Czosnek pospolity (Alium sativum)
    Wszyscy wiemy jak wygląda dorodna, biało-fioletowa główka czosnku. Ten najlepszy, bez żadnych ulepszaczy, któremu naprawdę można zaufać, znajdziemy prawdopodobnie tylko na własnych uprawach. Wtedy na pewno nie będzie pochodził z Chin/Japonii/ŻadnejDzikiejZagranicy i będzie zawierał w swoim składzie wszystko to, co sprawia, że jest tak wartościowy i ważny dla naszego zdrowia.
Kiedy już uda nam się go zdobyć, warto powąchać (ja osobiście lubię ten zapach, bo od razu wyobrażam sobie cudowne danie, do którego będzie wykorzystany)
Dlaczego czosnek  jest taki dobroczynny?
Ma działanie antybiotyczne. Zabija bakterie, grzyby, pierwotniaki i wszystkie niechciane stwory w naszym przewodzie pokarmowym, co może nam bardzo pomóc przy wszelkich zakażeniach. To samo działanie okazuje się zbawienne przy chorobach układu oddechowego, utrudnionym oddychaniu, kaszlu. Dodatkowo czosnek obniża ciśnienie krwi, co zdaje egzamin w dietach osób zagrożonych miażdżycą, innymi przypadłościami układu krążenia. Obecny w potrawach poprawia trawienie, głównie przez zwiększenie ilości soku żołądkowego, który umożliwia rozkład pokarmu.
Warto pamiętać o czosnku także w czasie przeziębienia czy bólu gardła. Najprostsza kanapka z ułożonymi pod wędliną „pikantnymi” plasterkami nabiera mocy i dodaje mocy każdemu Chorowitkowi 😀
CZOSNEK JEST  PO PROSTU SUPER*
*chyba, że Ci nie smakuje :)
Przejdźmy do gotowania…
Ja wykorzystuję wspomniany wcześniej składnik praktycznie codziennie. Szczególnie, gdy przygotowuje dania z pomidorów, ryb, czy dziczyzny.
Dziś nabrałam ochoty na coś prostego, pysznego i oczywiście z dużą ilością czosnku !

 

CZOSNKOWY KREM Z SUSZONYCH POMIDORÓW Z WYŚMIENITYMI GRZANECZKAMI

 

*wszystkie ilości użytych składników zależą od upodobań kucharza, jego potrzeb i ilości gości przy stole. Wierzę w wasze ” na oko” tak jak w swoje.
**do przygotowania kremu konieczny jest blender. Jeśli nie macie, warto uśmiechnąć się do przystojnego sąsiada/ ślicznej sąsiadki. Daję stówę, że ma.
Po kolei:
KREM
1) przygotowujemy najprostszy na świecie rosół (ja ograniczę się do 3 wersji)
 a) na bogato:  udko z kurczaka, kawałek wołowiny marchewka, pietruszka, seler, przyprawy, woda
b) na biednie: kostka rosołowa, woda
c) wege, czyli 1) bez mięsa
2) po ugotowaniu bulionu (warzywa są względnie miękkie) wyciągamy mięso, wrzucamy do wody 5 ząbków czosnku i 3/4 obrane i pokrojone pomidory świeże/ suszone plus jeden mały słoiczek koncentratu (oczywiście wedle upodobań i objętości rosołu. Gotujemy (ja dzisiaj używałam 5  pomidorów suszonych, z dodatkiem jednej łyżki koncentratu, na 1,5 l wody.
3) Wyciągamy blender, miksujemy, na jednolity krem.
4) wsypujemy „od serca” tymianku, majeranku, ziół prowansalskich (generalnie co mamy, wszystko zielone i pachnące Italią się nada.
5) Po napełnieniu miseczki kremem, na wierzch nakładamy łyżkę śmietany i możemy udekorować pietruszką/szczypiorkiem/kolendrą/pestkami dynii
GRZANKI
1) otwieramy chlebak, sprawdzamy, czy jest jakieś pieczywo z wczoraj. Ja znalazłam bułkę.
2)Kroimy bułkę w plasterki
3) w szklance przygotowujemy mieszankę do smarowania grzanek:
pół szklanki oliwy z oliwek (oleju)
dwa ząbki czosnku
bazylia/ tymianek, pieprz, sól i jeśli ktoś lubi szaleć z ostrością, można dodać pokrojonych drobno/ sproszkowanych dowolnych ostrych papryczek
całość mieszamy i smarujemy mieszanką nasze kromki chleba.  Na wierzchu grzanek możemy poukładać plasterki sera, tak jak zrobiłam to dzisiaj.
4) Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika ( 180 stopni/15 minut)*
*Nie idziemy oglądać serialu, ponieważ 15 minut mija wtedy zaskakująco szybko i grzanki się palą.
Krem podajemy z grzankami.
Zachwycamy się my, mamusia, tatuś, chłopak, babcia, ciocia i sąsiadka/sąsiad, który pożyczył blender. JEST SUPER.
Polecam.

 

 

Martyna Opublikowane przez:

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *